Michał Kuś, Yolk: Kiedy oprowadzamy nowych członków coworkingu, od razu zauważają kabinę i widzą w niej wartość dla siebie.
Yolk to coś więcej niż cowork. Powstał w 2020 roku, dodajmy: tuż przed wybuchem pandemii. Przetrwał, bo jest przestrzenią do pracy skoncentrowaną na swojej wyjątkowej społeczności – ponad 50% członków Yolk Community pochodzi z zagranicy. Dzięki temu na ulicy Sarego 5 w Krakowie jest różnorodnie, ciekawie i inspirująco.
Zapytaliśmy Michała Kusia, menadżera tego krakowskiego biura coworkingowego o to, co zyskali, gdy zdecydowali się na nasze kabiny akustyczne.

Dlaczego zdecydowaliście się na zakup budek akustycznych do biura?
MK: Z bardzo prostego powodu. Większość, bo aż 85% naszych rezerwacji sal konferencyjnych dotyczy tylko 1 lub 2 osób, co oznacza, że duże sale często przestawały pełnić swoją funkcję. Nie zawsze są dobrym rozwiązaniem. W Yolk można je co prawda rezerwować, ale to w budkach obowiązuje zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. Tym sposobem nasi Klienci w każdej chwili mogą szybko wskoczyć do wolnej kabiny i przeprowadzić rozmowę, nawet tę niespodziewaną. Dlatego według nas lepiej jest posiadać od 4 do nawet 6 niewielkich stanowisk Call Spot lub Talk Spot na tej samej powierzchni, co jedna sala konferencyjna.


Nie lepiej po prostu inaczej zaplanować przestrzeń albo wyremontować biuro?
MK: Remont to bardzo czasochłonne i kosztowne działanie. Zupełnie nie widzieliśmy takiej potrzeby, mając gotowe rozwiązanie przed sobą. Kabiny są niewielkich rozmiarów, jest też możliwość spersonalizowania czy wykonania ich w niestandardowych wymiarach. Dlatego można łatwo dodać je do pomieszczeń i korytarzy. Nawet tych o nietypowym planie jak np. stare budynki, kamienice – tak jak u nas.





